Kościół-warownia w Bezławkach

W małej wsi Bezławki, zaledwie kilka kilometrów od Świętej Lipki, stoi budowla która zaskakuje na pierwszy rzut oka. To kościół, który przez pierwsze kilkaset lat swojego istnienia był czymś zupełnie innym – krzyżacką strażnicą. Masywne mury, surowa bryła i brak typowej kościelnej architektury zdradzają militarną przeszłość. A legenda o Świętym Graalu ukrytym gdzieś w murach sprawia, że to miejsce przyciąga nie tylko miłośników średniowiecza.

Kościół-warownia w Bezławkach
11-440 Bezławki
★ 4.7
W Bezławki, niedaleko Świętej Lipki, znajduje się niezwykły kościół, który niegdyś był krzyżacką strażnicą. Jego surowe mury i militarna historia przyciągają miłośników średniowiecza oraz legend o Świętym Graalu. Warto tu przyjechać, by poczuć atmosferę dawnych czasów i podziwiać niepowtarzalne widoki z wieży.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • militarna historia i architektura
  • legendy o Świętym Graalu
  • możliwość wejścia na wieżę
  • piękne widoki na okolicę
  • bliskość do innych atrakcji turystycznych

Od krzyżackiej strażnicy do kościoła

Krzyżacy wznieśli warownię około 1377 roku na wzgórzu nad rzeką Dajną. Nie był to wielki zamek, ale wildhaus – najmniejszy typ krzyżackiej fortyfikacji, pełniący funkcję strażnicy. Miała chronić granice podbitych terenów i służyć jako baza wypadowa do wypraw na Litwę. Prostokątny dziedziniec o wymiarach około 42 na 53 metry otaczały mury obronne z wykuszami i dwiema narożnymi basztami. Sam budynek liczył pięć kondygnacji plus piwnice.

Po pokoju kończącym wojnę polsko-krzyżacką w 1411 roku warownia stopniowo traciła znaczenie militarne. W 1513 roku przekształcono ją w kościół katolicki, a w 1583 roku przejęli go protestanci. Wtedy też wnętrze całkowicie przebudowano, przez co oryginalny układ pomieszczeń zamkowych już nie istnieje. W latach 1726-1730 dobudowano od zachodu charakterystyczną czworoboczną wieżę z dzwonnicą – to ona nadaje budowli bardziej kościelny charakter.

Książę Świdrygiełło i legenda Świętego Graala

Między 1402 a 1404 rokiem w bezławeckiej warowni mieszkał Świdrygiełło, najmłodszy brat króla Władysława Jagiełły. Sprzeciwiał się unii polsko-litewskiej i spiskował z Krzyżakami przeciwko własnemu bratu. To postać kontrowersyjna – zdrajca, który później uciekł z więzienia w Krzemieńcu, wyrzynając całą tamtejszą załogę.

Z pobytem księcia Świdrygiełły wiąże się legenda o Świętym Graalu. Według niej książę przywiózł ze sobą dwa kielichy – jeden grecki i jeden angielski. Ten drugi miał być legendarnym kielichem z Ostatniej Wieczerzy, który trafił na Litwę przez Anglię po bitwie pod Hastings w 1066 roku.

Kiedy w 1520 roku pod Bezławki podeszły oddziały tatarskie, kielich miał zostać zamurowany w ścianie kościoła. Od tamtej pory wszelki ślad po nim zaginął. Czy legenda ma jakieś podstawy? Kroniki rzeczywiście potwierdzają, że Świdrygiełło przywiózł ze sobą dwa cenne kielichy. Co stało się z nimi dalej – tego nikt nie wie.

Co zobaczysz w środku i na wieży

Obecny korpus nawowy to dawny dom zamkowy – prostokąt o wymiarach 25 na 12 metrów. Do połowy wysokości mury zbudowano z kamienia polnego, wyżej z cegły. Całość nakrywa dwuspadowy dach pokryty dachówką. Z dawnego wyposażenia niewiele zostało – organy, dzwon z 1847 roku i tablica pamiątkowa trafiły do kościoła ewangelickiego w Kętrzynie.

Największą atrakcją jest możliwość wejścia na wieżę. Prowadzą tam bardzo strome schody, więc nie jest to wycieczka dla osób z lękiem wysokości. Na górze można przejść po belkach nad nawą i zobaczyć okolicę z góry. Widoki są całkiem niezłe, choć trzeba uważać – wszystko odbywa się na własną odpowiedzialność.

Kościół który stoi w szczerym polu

Bezławki to dziś malutka wieś. Kościół stoi praktycznie w szczerym polu, obok jest jedno gospodarstwo i jeden stary ceglany dom z czasów niemieckich. Wokół rozciąga się cmentarz, który dodaje temu miejscu melancholijnego klimatu. Jeśli ktoś nie zna historii obiektu, może nawet nie domyślić się, że to dawna fortyfikacja – przebudowy były na tyle gruntowne.

Po latach 70. XX wieku, gdy zmarł ostatni protestant z Bezławek, świątynia została opuszczona i zdewastowana. W 1984 roku przydzielono ją do parafii w Wilkowie, a w latach 1985-1989 przeprowadzono remont. Dziś opiekuje się nią Stowarzyszenie „Blusztyn”, Towarzystwo Miłośników Reszla i Okolic oraz mieszkańcy wsi.

Dla kogo to miejsce

Bezławki to pozycja obowiązkowa dla fanów krzyżackiej architektury – to najlepiej zachowany przykład wildhaus, najmniejszego typu warowni. Miłośnicy legend i tajemnic też znajdą tu coś dla siebie, choć nie należy spodziewać się spektakularnych odkryć czy ekspozycji. To raczej miejsce do spokojnego zwiedzania i refleksji.

Rodziny z małymi dziećmi mogą mieć problem ze stromymi schodami na wieżę. Starsze dzieci zainteresowane historią powinny być zachwycone, zwłaszcza jeśli opowie się im o legendzie Graala. Warto też pamiętać, że to kościół, więc należy zachować odpowiedni szacunek.

Informacje praktyczne – ceny, godziny, dojazd

Wstęp jest bezpłatny, choć można wesprzeć obiekt dobrowolnym datkiem. Zwiedzanie wymaga wcześniejszego umówienia – trzeba zadzwonić pod numer 519 764 101. To nie jest miejsce, do którego można po prostu przyjechać i wejść – ktoś musi otworzyć i często oprowadzić.

Bezławki leżą w powiecie kętrzyńskim, w gminie Reszel. To około 12 kilometrów na południowy zachód od Kętrzyna i zaledwie 4 kilometry od Świętej Lipki. Najwygodniej dojechać samochodem – wieś jest mała, ale dobrze oznakowana. Z parkingiem nie ma problemu.

Na samo zwiedzanie wystarczy godzina, może półtorej jeśli ktoś chce spokojnie wszystko obejrzeć i wejść na wieżę. Dobrze połączyć wizytę z wypadem do pobliskiej Świętej Lipki – razem dają ciekawy kontrast między barokowym przepychem a surowością średniowiecznej warowni.

Warto wiedzieć, że wieś Bezławki została założona przez Krzyżaków w 1371 roku, a więc kilka lat przed samą warownią. Zamek był siedzibą komornictwa podległego prokuratorii w Kętrzynie – niewielkiej, ale ważnej jednostki administracyjnej zakonu.

Bezławki nie są głośną atrakcją turystyczną i pewnie nigdy nią nie będą. To raczej miejsce dla tych, którzy lubią schodzić z utartych szlaków i szukać mniej oczywistych punktów na mapie. Nie ma tu kafejek, sklepów z pamiątkami ani tłumów turystów. Jest za to autentyczność i spokój, których w popularniejszych miejscach czasem brakuje.